Lista aktualności

Fakt jest Faktem.

Fakt faktem. Czyli dyżur leśnika w redakcji dziennika Fakt oraz co z niego wynikło.

Gdzie i za ile można kupić drewno na zimę, od czego zależy jego cena i czy można zamówić drewno już pocięte. Gdzie i na jakich zasadach można w lesie rozpalać ogniska. Jak pozbyć się kun, które przywędrowały do domu i tam zamieszkały, jak reagować i do kogo dzwonić, gdy w mieście spotka się dzika. Między innymi takie pytania padły podczas dyżuru leśnika, który odbył się w gdańskiej redakcji dziennika Fakt. W czerwcu, przez dwie godziny gościem redakcji odpowiadającym telefonicznie na pytania czytelników był Marcin Naderza, zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku.

 

Najwięcej pytań dotyczyło kwestii zakupu opału na zimę. Dzwonili czytelnicy między innymi z gdańskiego Brętowa, Stogów, Wrzeszcza, Gdyni-Oksywia i Dąbrówki. Pytali jak kupić drewno na zimę oraz czy poszczególne Nadleśnictwa oferują przycinanie i transport drewna do zmawiającego.

- Drewno opałowe można kupić w każdym Nadleśnictwie. Wystarczy zadzwonić do najbliższego sobie nadleśnictwa i zapytać jak to zrobić. Tam już każdy zostanie skierowany do położonego najbliżej siebie miejsca, w którym składowane jest drewno – mówi Marcin Naderza. - Ceny drewna różnią się w zależności od leśnictwa, rodzaju oraz jakości surowca, który chcemy kupić. Namiary telefoniczne na wszystkie nadleśnictwa podane są na stronie internetowej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku (www.gdansk.lasy.gov.pl) w zakładce Kontakt – Nadleśnictwa. Z kolei na stronach poszczególnych nadleśnictw podane są ceny wszystkich rodzajów oferowanego do sprzedaży drewna. Nadleśnictwa nie zapewniają ani transportu, ani cięcia drewna. Należy wynająć do tego firmę, która zajmuje się takimi usługami i z nią uzgadniać te kwestie – wyjaśnia Marcin Naderza .

 

Zadzwonili też mieszkańcy Trójmiasta, którzy planowali wyprawę w Bory Tucholskie. Pytali o kwestie rozpalania ognisk oraz bezpieczeństwa pożarowego w lasach.

- Ognisko można rozpalać wyłącznie w miejscach do tego przeznaczonych. Miejsca te są wyraźnie oznakowane specjalnymi tablicami. Są to miejsca zorganizowane przez leśników. Czasami zdarza się nawet, że na turystów czeka tam przygotowane do palenia drewno. Najczęściej jednak należy pamiętać o zapewnieniu sobie opału oraz co bardzo ważne - o posprzątaniu po ognisku. Jak podkreśla dyrektor Naderza - najważniejsze, żeby stosować się do oznaczeń i rozpalać ogień wyłącznie tam, gdzie jest to dozwolone. Nie jest to wymysł leśników, a kwestia bezpieczeństwa lasu oraz samych biwakujących. Bory Tucholskie to duży kompleks lasów BARDZO PALNYCH, więc apelowałbym o rozwagę. Szczególnie w okresie wakacyjnym. To właśnie w Borach Tucholskich notujemy najwięcej pożarów w każdym sezonie letnim – wyjaśnia Marcin Naderza.


 

Kolejne pytanie dotyczyło domu przy ulicy Karłowicza w Gdańsku, na którego strychu zagnieździły się dwie kuny. Zwierzęta przywędrowały z pobliskiego lasu i zniszczyły wyposażenie strychu oraz urządzały sobie na poddaszu hałaśliwe zabawy.

Mieszkanka zasiedlonego przez kuny domu prosiła o radę co zrobić z jednym ze zwierząt, którego nie udało się odłowić i wywieźć do lasu. – Kuny, oprócz tego, że to niezwykle pożyteczne, to też bardzo inteligentne stworzenia. Szybko się od siebie nawzajem uczą. Należy przede wszystkim dokładnie wyczyścić i umyć klatkę, do której złapana została pierwsza z kun. Zwierzęta w momencie zagrożenia (jakim może być dla nich odłów do klatki i transport do lasu) wydzielają specyficzny zapach, który ostrzegać ma ich siostry i braci o czyhającym na nie w tym samym miejscu potencjalnym niebezpieczeństwie. Czystą klatkę należy wypełnić przysmakami – na przykład położyć w niej na spodku surowe jajko albo kawałek świeżego surowego mięsa. Po odłowieniu drugiego zwierzęcia i wywiezieniu go do lasu, należy dokładnie obejrzeć strych i sprawdzić, którędy zwierzęta mogły dostać się do domu. Po znalezieniu potencjalnych ścieżek – trzeba je wszystkie dokładnie uszczelnić. – Sugerowałbym tę czynność jako najważniejszą, bo jeśli kuny będą miały możliwości, to na pewno będą wracać do dobrych warunków bytowania– radzi Naderza.

 

Zadzwoniło również kilku czytelników z pytaniem o kwestie dzikich zwierząt (głównie dzików) w mieście. Jeden z mieszkańców Gdyni opowiedział historię swojego wieczornego powrotu do domu w Gdyni-Witominie. Pod blokiem na ulicy Iwaszkiewicza spotkał 3 duże dziki i około 19 młodych. Pytał o to, jak reagować w takich przypadkach, gdzie dzwonić, kogo powiadamiać?

- Jeśli spotka się dziki w mieście, zawsze należy dzwonić do służb miejskich zajmujących się takimi zwierzętami – w Gdyni to Ekopatrol, z którym Lasy Państwowe współpracują od lat. W Gdańsku to łowczy miejski . W lesie – najbliższe leśnictwo lub nadleśnictwo. Wracając do kwestii dzików w mieście – obserwuję sytuację od lat. Coraz częściej wydaje mi się, że trochę sami jesteśmy winni tej sytuacji. My, jako mieszkańcy miast bardzo często zwabiamy (mniej lub bardziej świadomie) zwierzęta w pobliże naszych siedzib. Po prostu je dokarmiamy – niektórzy całkiem jawnie – wynosząc bądź rzucając zwierzętom resztki z naszej kuchni, niektórzy może nie do końca świadomie – nie budując wiat śmietnikowych, nie ogradzając miejsc, w których gromadzi się odpady lub ich po prostu nie zamykając po wyrzuceniu śmieci – mówi dyrektor Naderza. Tu apel – nie dokarmiajmy dzikich zwierząt. Będzie to z korzyścią nie tylko dla nas – ludzi, ale przede wszystkim dla samych zwierząt.

 

Ostatnie pytanie dotyczyło sezonu grzybowego. Dzwonił czytelnik pytając o datę pomorskich mistrzostw w zbieraniu grzybów.

- W ubiegłym roku takie mistrzostwa organizowane były w Nadleśnictwie Cewice. W tym roku prawdopodobnie miejsce będzie to samo, nie mam jednak jeszcze informacji o konkretnej dacie. Wszystko zależy od tego, jak wyglądać będzie tegoroczny sezon grzybowy (chodzi o trafienie w urodzaj). Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że planujemy taką imprezę w pierwszej połowie września. Będziemy o tym informować na bieżąco - bliżej sezonu grzybowego. Damy znać, na pewno również za pośrednictwem dziennika Fakt – zakończył dyrektor Naderza.