Asset Publisher Asset Publisher

Intymne życie jeleni

Początek października. Dni są coraz krótsze a noce coraz chłodniejsze. Drzewa utrzymują jeszcze swoją zieloną barwę, ale liście przybierają już żółte i pomarańczowe odcienie. To znak, że idzie jesień – dla dzikich zwierząt to czas poważnych zmian. Dla jelenia szlachetnego to czas zalotów i pojedynków. Kończy się rykowisko!

Wystarczy jedna grzejąca się (gotowa do zapłodnienia) łania i jelenie byki opętuje czyste szaleństwo. Przez cztery tygodnie rykowiska byki myślą wyłącznie o rozmnażaniu. W ślad za zapachem łani podążają samce i próbują zdobyć względy jej i chmary innych łań. Gdy już zdobędą chmarę, będą bronić dostępu innym bykom nawet za cenę własnego zdrowia.

Podczas rykowiska możemy usłyszeć kilka podstawowych odgłosów: młodego byka szukającego łani, starego byka, byka stadnego, czy np. byka wyzywającego rywala do walki. Łanie również wydają charakterystyczne odgłosy tzw. ględzenie łani, jednak są to dźwięki nieporównywalnie słabsze. Ryki byków słychać nawet z odległości wielu kilometrów.

Ten film udało się nagrać na obrzeżach Nadleśnictwa Gdańsk. Rykowisko nie odbywa się blisko miasta, ponieważ jelenie prowadzą skryty tryb życia. Z trójmiejskich lasów korzysta wielu ludzi, przez co płochliwe jelenie nie mają dogodnych warunków do odbywania rykowiska. Im dalej od miasta tym bezpieczniej czują się jelenie. Dlatego rykowisko, możemy obserwować tylko z dala od miasta.

Rykowisko to tylko cztery tygodnie w roku, dlatego każdy miłośnik przyrody, który przegapił czas rykowiska będzie musiał poczekać. Tak, więc do usłyszenia za rok!


Borsuki nie śpią!

Borsuki z trójmiejskich lasów, przerwały sen! To może skończyć się tragicznie.

Ocieplanie się klimatu to problem nie tylko globalny. Odczuwane jest ono przez wiele organizmów żywych. Zarówno tych polarnych, którym lodowiec znika spod lap, ale również tych, które są blisko nas. Borsuki, bo o nich mowa, zamieszkują lasy Nadleśnictwa Gdańsk.  Borsucze nory zlokalizowane są zwykle na stromych zboczach pagórków, których tu nie brakuje. Tak też zrobiła borsucza rodzina, osiedlając się niedaleko jednego z gdyńskich osiedli. 

Krótka i łagodna zima sprawia, że borsuki zbyt często wybudzają się ze snu zimowego. To zjawisko bardzo niekorzystne. Organizm borsuka zużywa zapasy tłuszczu, skrupulatnie gromadzone w sezonie letnim. Zima i śnieg sprawiają, że brakuje pokarmu. Ulubiony przysmak borsuka, jakim są dżdżownice, przy ujemnych temperaturach znajduje się głęboko w ziemi. Główny pokarm tych zwierząt jest, więc niedostępny. Zdesperowane zwierzęta szukają usilnie pokarmu, jednak więcej energii zużywają na wysiłek z tym zawiązany niż uzyskują ze znalezionych zdobyczy. Odbija się to tragicznie na ich kondycji i skutkuje dużą ilością upadków na wiosnę.

Miejmy nadzieję, że wiosna w tym roku nie będzie zwlekać z nadejściem, że ci sympatyczni mieszkańcy lasu szybko wrócą do sił i nieraz spotkamy się jeszcze na szlakach trójmiejskich lasów.